Już po świętach wreszcie, nareszcie :)
Nowy Rok w zasadzie zaczęłam dość chmurnie i ten smętny nastrój ubabrudził mi także kolejne dwa dni, lecz nic nie trwa wiecznie. Jak co roku idąc tropem noworocznych postanowień.. rzuciłam palenie bo raz enty oczywiście, jednakże tym razem jestem już świadoma skąd przychodzi zagrożenie. Znajomi są fantastyczną wymówką aby sięgnąć po fajkę :) zatem ograniczę moje widzenia do kontaktów wirtualnych przynajmniej na miesiąc może dwa. Postaram się :D
Mogłabym też postanowić jeść mniej czekolady, ale nie zamierzam pozbawiać się ostatniej w życiu przyjemności.
Mogłabym też zacząć zbierać na mieszkanko zamiast tracić kasę na totalnie niepotrzebne rzeczy. Tak... trzeba by się troszkę zdyscyplinować wreszcie, w sumie rocznikiem leci już 28.
Byłoby miło gdybym więcej czasu poświęcała Młodemu, bo może się okazać, że już za chwilę wcale mnie nie będzie potrzebował.
2010 ładnie wygląda mógłby by być jakiś taki przełomowy czy coś.